2010-03-25 16:37
 Oceń wpis
   

BMW ma szansę stać się liderem na rynku samochodowym jeżeli chodzi o auta napędzane energią elektryczną. Nie zamierza jednak mieszać marki Premium z niższą klasą…

 

Jeszcze kilka lat temu czarne BMW na ulicy kojarzyły mi się z facetami w dresach o szerokich karkach. To się jednak szybko zmieniło. Dres został zamieniony na inny strój, weszły inne marki, choć zapewne kolor pozostał. Ale nie o tych socjologicznych spostrzeżeniach chciałem napisać…:)

To co mnie ostatnio zaskoczyło w BMW to rozmach z jakim koncern realizuje swoją strategię, a może raczej wizję przyszłości… Jednym z najważniejszych jej punktów jest silnik napędzany wyłącznie przez baterię elektryczną i silniki hybrydowe. Nikt nie ukrywa, że wcale nie jest tak różowo. W branży motoryzacyjnej eksperci doskonale wiedzą, że wszystko co związane z odpowiednimi akumulatorami itd. produkowane jest przede wszystkim w Azji. Jeżeli więc Europa nie chce za kilka lat całkowicie uzależnić się od fabryk w Chinach czy w Japonii to musi zacząć już teraz szybko działać.

BMW jest pod tym względem bardzo dobrym przykładem. Inwestuje nie tylko w technologie, ale również w ludzi. Kilkuset studentów w najbliższym czasie dzięki pomocy BMW będzie mogło skończyć studia o kierunku, który jest poszukiwany w branży motoryzacyjnej o zacięciu „elektrycznym”. Do tego dochodzi nowo budowana fabryka pod Lipskiem jako część centrum kompetencyjnego.

Nowe modele z nazwą Efficient Dynamics zostały już jakiś czas temu zaprezentowane na targach w USA czy w Genewie. Według wielu ekspertów auta te nie straciły nic na swojej legendarnej dynamice. Koncern już ma przygotowane także kolejne modele hybrydowe takie jak BMW serii 7, czy X6. W USA testowany jest także Mini E- autko ładowane za pomocą zwykłego kontaktu w garażu. Dla amatorów BMW auto elektryczne pozbawia ich charakterystycznego pomruku silnika. Koncern również i nad tym pracuje…

Dyrektor ds. Komunikacji w BMW Group Maximilian Schoberl w rozmowie ze mną powiedział, że BMW widzi w tej chwili 3 mega rynki motoryzacyjne pod kątem nowych technologii: Azja – auta na prąd, USA – auta na prąd i auta z silnikiem hybrydowym i Europa - auta ekologiczne, ale z większym naciskiem na ropę lub benzynę. Skąd taki podział?

W USA sprawa e-samochodów jest uregulowana. To powoduje, że firmy motoryzacyjne wiedzą jaką mają technologie wybrać jeżeli chcą sprzedawać swoje samochody na tamtym rynku. W Azji również nie ma większego problemu. Pozostaje Europa… Prezes BMW Group dr Norbert Reithofer stwierdził ostatnio, ze będą prowadzone rozmowy m.in. z rządem na temat wyboru odpowiednich technologii i prawnych umocowań. Ale nie tylko to pozostaje problemem. E-samochody mają być przyjazne środowisku..

W Chinach rząd postawił na budowę elektrowni jądrowych. W USA również większość prądu wytwarzana jest przez tego typu elektrownie. W Europie przoduje pod tym względem Francja. Niestety tam gdzie przewaga jest elektrowni węglowych tam jazda samochodem elektrycznym nie jest wcale aż tak ekologiczna…

Rynek małych aut przez niektórych producentów został zauważony z pewnym opóźnieniem. Wykorzystały to m.in. koncerny z Azji. Tymczasem BMW choć spodziewa się, że rynek małych aut do 2020 corocznie będzie rósł o 4-6 proc. to jednak dopiero zastanawia się nad mniejszym modelem.

Dyrektor Schoberl nazwał to raczej submarką, co by oznaczało, że nie będzie to nowe BMW 1 czy 1/2. Na bazie Mini może jednak zbudować autko, które nie będzie „naparstkiem” wśród małych aut, a raczej czymś nieco większym. Jak na razie wiemy tyle, że BMW myśli nad takim modelem, co by oznaczało, że już prace projektowe nad nim trwają...

Z drugiej jednak strony dla BMW bardzo przydatne mogą okazać się dane dotyczące sprzedaży Audi A1. Koncern z którym BMW w niemieckich mediach mocno się spierał o palmę pierwszeństwa w nowych technologiach wypuścił już swoje małe autko. Sęk w tym, że jest ono o kilka tysięcy zaledwie złotych tańsze od A3, które jest jednak nieco większe i już sprawdzone…

Mam nadzieję, że połączenie najnowszych technologii spowoduje, że kiedyś będę mógł kupić sobie właśnie takie auto, które osiąga prędkość 250 km/h, a spala przy tym 3,76 l na 100 km. Fajnie prawda?:)

W kieszeni szukam już kluczyków...:))

Tagi: samochody, auto, Audi, bmw, marek knitter


2008-05-15 14:49
 Oceń wpis
   
Rozpoczęcie budowy odcinka centralnego II linii metra w Warszawie zaplanowane jest na początek 2009 roku. Przez 3 lata należy wybudować 7 stacji i wydrążyć 7-kilometrowy tunel który częściowo będzie przebiegał pod budynkami i pod dnem Wisły...

Budowa II linii metra jest priorytetem dla władz miasta. Odcinek tzw. centralny ma zostać zakończony już na początku 2012 roku, tak aby już na Euro2012 kibice mogli pojechać nową trasą. Szkoda tylko, że władze miasta jednocześnie przesunęły w czasie inne inwestycje np. tramwajowe. Pytanie, które zadaje sobie od kilku dni jest takie, czy uda się rzeczywiście wybudować odcinek 7-kilometrowy w tak szybkim czasie? A co się stanie jak wybrane w przetargu konsorcjum nie zdąży z budową i całe centrum Warszawy tuż przed Euro2012 zostanie zablokowane?

Do tej pory Warszawkie Metro odcinek skadający się z 7 stacji budowało mniej więcej przez 8 lat. Problemem okazywały się m.in. protesty firm biorących udział w przetargach i właścicieli terenów przez które przechodziła inwestycja. Ale najważniejszą przyczyną tak słabego wyniku było zbyt powolne prowadzenie prac i zbyt małe pieniądze.

Do tej pory tarcza drążąca tunel dla metra przesuwała się z prędkością do 2 m na dobę ! Teraz dzięki większej mechanizacji ma ona osiągnąć prędkość 16-20 m (wcześniej tej mechanizacji było jak na lekarstwo). Skok technologiczny ogromny, choć żal, że dopiero teraz do nas docierający...

To jednak oznacza, że całą trasę nowego metra o długości 31 km można wydrążyć w niecałe 4,5 roku !!!! Oczywiście to tylko marzenie...

Jest jednak realna szansa, że przynajmniej tą część centralną uda się szybko zrobić, bo ma niecałe 7 km. Do tego należy jednak jeszcze doliczyć czas na budowę stacji, przejść podziemnych w bardzo newralgicznych miejscach. Do najtrudniejszych prac jakie czekają przy budowie nowego odcinka należy poprowadzenie tuneli metra pod budynkami i pod dnem Wisły. Będzie zapewne potrzebny nowy system monitorowania i tłumienia drgań. Według ostatnich uzgodnień stacja metra tuż przed Wisłą ma się znajdować na głębokości 27 metrów !

Co do środków, nikt nie ma wątpliwości, że bez pomocy Unii właściwie nie mielibyśmy szansy wybudować drugą nitkę metra, albo przynajmniej nie w tak dużej skali. Odcinek centralny będzie sfinansowany w 50% przez Unię Europejską (jest to kwota 700 mln euro), pozostała część została zagwarantowana przez budżet stolicy. Podobnie zapewnione jest unijne finansowanie odcinka zachodniego i północno-wschodniego. Te odcinki nowego metra mają zostać ukończone odpowiednio: w 2015 i 2016.

Przy tak ogromnych pracach każde nawet najmniejsze opóźnienie może okazać się katastrofą komunikacyjną dla miasta, które w czerwcu 2012 roku nawiedzi co najmniej kilkadziesiąt tysięcy kibiców. Na razie jest jedno pewne, że z Okęcia dojadą oni szybką kolejką do stadionu narodowego, który ma szansę pojawić się do tego czasu. Jeśli wybiorą podróż autem to przejazd przez rozkopane centrum właściwie nie będzie możliwe, lub będzie trwało wiele wiele godzin...

Co się stanie jeśli kibice będą chcieli po meczu pojechać na miasto i zobacz jego uroki? Strach się bać....

Tagi: polityka, warszawa, piłka nożna, euro 2012, metro, mistrzostwa europy, kolej, tramwaje


2007-05-28 22:58
 Oceń wpis
   
Nie ma co się oszukiwać. ONI spowodowali, że Wałęsa po wielu latach podaje jednak ręke (a nie nogę) Kwaśniewskiemu, a za chwilę Rydzyk poda dłoń Donaldowi...nie, no tu przesadziłem, choć kto wie? Właściwie to, powinniśmy być im wdzięczni...:)
Należy jednak pamiętać, że czy to lewica czy to niby lewica z centroprawicą, a teraz jak najbardziej prawica, to i tak nic się nie zmienia, a jest jeszcze gorzej. Owszem zawsze można powiedzieć, że "jesteśmy młodą demokracją i mamy wiele spraw "zaległych", a po drugie bracia wyznania Mojżeszowego szli do ziemi obiecanej kilkadziesiąt lat (choć przejście Synaju w trampkach zajmuje jednak znacznie mniej czasu), a my chcemy mieć "normalnie" już po 18 latach ?! Skandal !"
No właśnie, skandal ! Ta niby wolność i demokracja doprowadziła nas do sytuacji skrajnie dziwacznej...
Z jednej strony gospodarka pędzi jak szalona, budżet puchnie od napływających podatków, ale on jeszcze się zadłuża ! W dodatku mamy "niby" kotwice budżetową, to gdzie ta kasa płynie ?! No gdzie?! (pewnie to demagogia, ale prosty lud tego i tak nie rozumie..) W każdym razie tracimy najlepszy czas na reformy finansów publicznych. Zresztą, przecież jeszcze jakieś nie całe dwa lata i nie ONI, tylko INNI będą nam wciskać jak to jest bardzo źle....tylko, że wtedy Ci INNI mogą mieć akurat rację...no, ale kto ich tam wtedy będzie słuchał???...wcześnie ONI też tak mówili itd....
Ktoś niedawno podszepnął inteligencji, że kaska jest w budżecie, więc nie ma co się dziwić, że chcą dostać swoje...Właściwie to dlaczego wszystko wiedzący ONI nie zreformują ich? Właśnie, może by i chcieli, ale nie z tej strony zaczęli...Teczkami się nie dało, CBA jakoś też szwankuje i na chwile obecną brak chyba konceptu co dalej...Pozostał wierny człowiek, spec od wszystkiego... I co ja się spodziewam, że jednak będzie wielkie NIC...chyba, że im wybudują stację kolejowe blisko szpitali i szkół i dadzą 5 proc. podwyżki na otarcie łez....A nie lepiej by wyszło, aby to wszystko nareszcie zreformować? Tylko najwidoczniej inteligencja nie chętnie garnie się do czynnej władzy (poza kilkoma przypadkami, które nie mają praktycznie głosu) i czy można im się dziwić? No chyba nie...kilkananaście lat czekania na "normalność" każdego może znużyć...Kto więc ma zreformować służbę zdrowia, szkolnictwo, PKP itd....? W prywatnej firmie zarząd już po miesiącu poleciałby na pysk, a rada nadzorcza wybrałaby innych lepszych menadżerów...Ale u nas chyba już mało tej wyborczej iskry pozostało...zresztą dajemy się za każdym razem omamić "pięknymi" słowami, a nie "czynami".
Z drugiej strony dzięki ICH polityce, to co wydawało się nie-do-pogodzenia, TERAZ przychodzi bez trudu...Walczący z komuną godzi się - z tym który zwalczał Solidarność - w obronie demokracji...ale jaja ! Ale poczekajmy jeszcze trochę , a może coś jednak dobrego z tej obecnej polityki ICH się urodzi? Eeeee ostatni optymista pewnie już dawno dał dyla do Kanady, albo siedzi akurat na papierach na GPW i zbija kapitał na wyjazd...byle dalej...:))
Jak słucham wiadomości/faktów etc. to przypomina mi sie znany kawał, że "za komuny prawdziwy rząd był za granicą, a naród w Polsce. A teraz to cały naród jest za granicą, a w Polsce pozostał rząd..." Może wtedy łatwiej by było im rządzić? W sumie warto to, rozważyć, bo jak widać po "czynach" każdy absurd (byle po odpowiedniej linii i żeby ich pomysłodawca nie miał teczki ) wart jest rozważania przez obecny układ rządzący...Brrr.. strach się bać...co będzie dalej...
Może przekwalifikuje się jednak na budowlańca? Kto wie ile zarabia na "czysto" murarz w Irlandii lub w Anglii? :))
Tagi: polityka, politycy, fikcja polityczna


2007-03-17 17:40
 Oceń wpis
   
Blogi stają tak popularne, że powoli przestają zaciekawiać. Wszyscy i tak wiedzą, że niezależnie od tego kto pisze i co, to jest to tekst dopracowany w każdym szczególe, mający odnieść odpowiedni efekt na czytelniku. Blog, który miał się stać wyjątkowym miejscem (świątynią szczerości i wolnych myśli) podobnie jak chleb czy smalec... spowszedniał. Nikt już nie pamięta po co? dlaczego? jakie były idee? To normalne. Teraz wszyscy piszą i zakładają po kilka blogów i już niewiadomo o co chodzi. Tylko, aż strach pomyśleć jakby wyglądały posiedzenia rządu za 3-5 lat jeśli popularność blogów bez jakościowej zmiany będzie się utrzymywała...Chociaż może właśnie tak.....

Warszawa 2012 rok.
-Witam na posiedzeniu rady ministrów, wszsytkich ministrów. Dawno się nie widzieliśmy, ale jak pisałem w moim blogu, byłem bardzo zajęty.
-Przepraszam, ale na którym blogu, panie premierze? Tym naszym, czy partyjnym, a może prywatnym, czy...
- Koleżanko, no oczywiście, że na prywatnym mojej żony! Już pani w postach wspomniałem, że tylko tam się czuję doceniany przez czytelników. Ale do rzeczy! Pan z ministerstwa spraw wewnętrznych czy jak  tam teraz się nazywa, miał coś wyjaśnić, bo czytałem na jego blogu, że są jakieś problemy. Tylko nie bardzo zrozumiałem, że kto pije? Ten dyrektor departamentu spraw niejawnych czy jego żona?
- Panie premierze, chodzi o kota, który dobiera się do lodówki i rano wypija całą śmietankę do kawy. Wtedy żona tego dyrektora rano jest tak wściekła, że wywala wszystkie tajne dokumenty męża za okno i powiadamia jego o tym w swoim porannym blogu "Kawa czy herbata".
-Panie kolego co mi pan za bzdury opowiada !
-To nie są bzdury, bo żona tego dyrektora wywaliła wczoraj przez okno m.in teczki ze wszystkimi adresami i szczegółami operacyjnymi blogów naszych tajnych współpracowników. Niestety teczek nie udało się do tej pory odnaleźć i obawiamy się, że wpadły w ręce obcego wywiadu. Zresztą w ostatnim poście, na blogu ambasadora rosyjskiego czytałem, że wzrosła ogładalność niektórych blogów zarejestrowanych na naszych serwerach na Cyprze.
-Cypr? Hmm piękne miejsce czytałem na blogu tego podróżnika z Koziej Wólki. A jakie konsekwencje nas czekają w związku z tymi adresami blogów?
-Hmm no i tu dochodzimy do sedna. Może pan minister ds. obrony coś powie na ten temat?
-No cóż, jak pisałem na blogu chodzi nam o kontrakt na armaty do Izraela. Nasi ludzie zajmowali sie lobbingiem, aby tamtejszy rząd wybrał właśnie nasze armaty. Stąd Ci ludzie pisali na swoich blogach najróżniejsze opinie na temat tych armat. Jakie są ich parametry, jak fajnie i daleko walą i jak gruby przebijają pancerz itd.
- Zaraz...ale o jakich armatach my mówimy, bo nie rozumiem...
-No jak o jakich? Pan sam, panie premierze na swoim blogu zasugerował ponad rok temu, że dobrze by było, aby Izraelowi sprzedać nasze super armaty...
-Panie kolego, na jakim znowu blogu? Niech Pan poda adres !
-Eeee no to był adres www.premierfantasy.blog.pl.
-I nic Panu ten adres nie dał do myślenia?
-....
-No! Myśl Pan!
-Hmm... na przykład?
-Panie premierze, przepraszam telefon od premiera Izraela na ósemce. Odbierze Pan?
-Tak, oczywiście. Halo? Tak, tzn yes, yes, yes. Thx !
Cisza....cisza...ponura cisza....słychać przelatującą muchę, choć brzmiała jak odrzutowiec...ciekawe czy ma już swojego bloga?
-Właśnie Izrael zamówił 1000 armat, których nie mamy i nigdy nie produkowaliśmy...
-Hmm, to zupełnie jak na tym blogu, który...
-BOR! Wynieść mi tego osła natychmiast !

Wszystkie postaci są wymyślone. Wierze jednocześnie, że Izrael nigdy nie będzie potrzebował tych 1000 armat. Zresztą...jakich armat?:))))))
Tagi: polityka, blogi, politycy


2007-01-07 20:33
 Oceń wpis
   

Jeżeli komuś się wydaje, że niedoszły "ingres" arcybiskupa Wielgusa nie będzie miał swojego szerokiego echa, to się bardzo pomyli...
Dzisiaj jadłem ze znajomymi obiad w Bristolu, gdzie za naszymi plecami zasiadał Andrzej łapicki z rodziną, a obok rodzinną imprezę uhonorował Markowski z żoną i przyjecielem (jestem fanem Perfectu od pierwszych płyt winylowych). Było bardzo dużo osób, aż dziwne, że tak dużo ludzi woli jadać w "knajpach" :)) (Bóg wie dlaczego, przecież jedzenie domowe jest zdrowsze..:) W każdym razie temat "Wielgusa" był tematem przewodnim...
Do Warszawy w tym dniu przybyła grupa związana z Ojcem dyrektorem, która głośno demonstrowała swoje stanowisko (dlaczego wykształceni ludzie im to robią, to nie wiem, ale żal mi ich). Kryzys w Kościele Katolickim się mocno zarysował. A mając w pamięci "moherowe berety" obawiam się, że ze strony polityków z PiS, a także ich kolegów populistów z LPR usłyszymy bardzo wiele dziwnych informacji. Nie dajmy się zwieść, skoro arcybiskup Wielgus sam wystąpił z rezygnacją, to tym lepiej dla wszystkich tych, którzy doceniają i szanują prawdę od początku do końca, (a nie wtedy kiedy im jest, to na ręke, albo, że MYśLą, żE DOKUMENTY Są ZNISZCZONE). Jest mi przykro, że Wielgus wiedząc jaka jest sytuacja w Polsce związana z lustracją ( a może myśląc, że jest przy władzy PiS, to mu nic nie grozi i można bezkarnie kłamać?!?!?, albo ktoś z UB powiedział mu, że wszystkie papiery zostały w świeciu nad Wisłą spalone???, dziwne, naiwny czy chorobliwie ambitny?) od razu nie powiedział jak było.... Szkoda. Przecież Polacy mają wielkie SERCA i by zrozumieli..., ale kłamać, a potem się przyznać...źle to bardzo źle. Ambicja...niestety, ale ten grzech został ujęty w innych słowach już wcześniej w świętych tablicach...
Co będzie dalej? Myślę, że uaktywni się bardzo mocno LPR . Na tym nieszczęściu, że na tronie Wyszyńskiego nie zasiądzie "agent" będą próbować ugrać również PiS jak i Samoobrona. Co moją w tym wszystkim zrobić wyborcy? Pluć sobie w twarz, że tak wybrali !? Oooo to nawet za mało..:)) Hmmm, ale poprzednie wybory też nie były najlepsze...
Ponad 70 lat "szumu", aby przejść do Ziemi Obiecanej jak Mojżesz? Może coś w tym jest...?
Moi rodzice urodzeni w latach 1936-37 przeżyli jako dzieci wojnę, potem biedę w komuniźmie..., a tereaz klepią biedę, bo nie dali się komunizmowi (!!!!!), a uczyli kolejne pokolenia, jak mają żyć. Co ja im teraz powiem? Może ktoś im zafunduje wycieczkę po Europie jak emerytom w ich wieku z przegranych wojnę Niemiec? ( czy to tam nie był czasami Hitler? już sam nie wiem, kto wygrał wojnę... beznadziejna sprawa, ale dla milionów Polaków emerytów...chyba nie bardzo prawda?). A czy ktoś w Polsce nad tym wszysytkim w ogóle się zastanawiał???? Jak to, jest że tam emeryta stać na WSZYSTKO, a naszego nie stać na to, żeby nawet umrzeć??? Nie stać nas, aby zadbać o przeszłość, a przyszłość umaczamy w błocie?? żal...żal...
Kolejne dni zadecydują, o tym jak ma wygladać prawdziwy POLAK, boje się, że tym razem ja już już sam nie wytrzymam tej obłudy...
Trzymam za siebie i za innych kciuki !
Prosze Was nie wyjeżdżajcie z POLSKI! Dajcie Polsce jeszcze jedną szansę !!! Prosi Was... naiwny Polak...?

Tagi: pis, polityka, gospodarka, lpr, kościół, ingres, wielgus


2007-01-05 15:40
 Oceń wpis
   
Lubie telewizje. O ile prywatna telewizja ma swoją kapitalistyczną specyfikę, o tyle telewizja publiczna powinna mieć Misję. Ponoć ją ma, ale jak wiemy papier wszystko  przyjmie...
Niedawno usłyszałem, że telewizja publiczna ( czyli też i moja, bo zarówno moi dziadkowie płacili, rodzice i ja płacimy na nią w bezpośredni lub pośredni sposób), ograniczy czas antenowy Orkiestrze  świątecznej Pomocy.  Hmmm..  fenomenowi  w  tej części Europy zakręca się  kurek z powietrzem... W przyszłym roku, jeśli nadal prezesem będzie  pan  B.W., to spodziewam się dalszego przykręcania czasu, aż Jurek Owsiak sam zrezygnuje z patronatu i wtedy się powie w TVP w Wiadomościach: komercyjne stacje go kupiły ! Ale niewdzięczny facet !
Jeżeli chodzi w tym o coś innego, to ja przepraszam, ale nic nie wytrzyma argumentów jakie mogą przytoczyć setki szpitali, dzieci uratowanych, właśnie dzięki pomocy fundacji Owsiaka itd itp. Ja chciałbym, aby moja telewizja wspierała takie działania...Za mało ma kanałów? Nie...ma o jedną osobę za dużo, najwidoczniej....
Zastanówmy się dlaczego się tak dzieje...
Mamy początek stycznia 2005 roku i aferę z publikacją listy zawierającą setki nazwisk agentów i nie agentów SB. To czas, w którym PiS jest w opozycji, a rozpętanie afery wokół lustracji była wodą na młyn dla szefów tej parti. Bronisław Wildstein przepłacił to pracą w Rzeczpospolitej. Do czasu wyborów musiał jednak coś robić. Pierwsze znaczące szlify telewizyjne otrzymał w TV Puls, gdzie prowadził program "Bez cenzury". Po wyborach, gdzie znacznego wsparcia PiS otrzymał od kierujących "moherowymi beretom" kariera B.W. nabrała tempa. No cóż, przyszedł czas rozdawnictwa stołków, a telewizja publiczna potrzebna była PiS jak każdej innej zresztą ekipie politycznej wygrywającej wybory. Może szkoda, że prezesura TVP akurat trafiła na pana Bronisława, no ale cóż, żyć jakoś trzeba, a w polityce nic nie dzieje się bez przypadku...
Owsiak znany był i jest z niezbyt przyjaznych wypowiedzi skierowanych (zresztą nie raz specjalnie prowokowany) do duchownych, którzy koniecznie chcieli i chcą utrzymać swój monopol na pomaganie innym. A tutaj świecka fundacja zbiera miliony złotych i mało tego ona jeszcze się rozlicza w Urzędzie Skarbowym z działalności ! Szok, nie ma się jak przyczepić do niej !
Ale niestety to PiS wygrał wybory, a szefowie "moherowych beretów"  też  mają  swoją wizję  w jaki  sposób  partia ma im teraz odpłacić za  pomoc w  wyborach... Dlatego nie dziwie się, że Owsiak  musi teraz zapłacić za to, że jest fenomenem Europy i że pomaga innym...czyli nam... A my mamy naszą publiczną telewizję, która ma, niestety, inną Misję do spełnienia...
To, jest  moja ponura wizja rzeczywistości, z którą nie muszą się zgadzać inni, ale blog jest jak pamiętnik. Subiektywne oceny mają prawo tu przebywać, tak jak Pan Bronisław ma prawo być prezesem telewizji publicznej... Należy jednak wierzyć w to, że ludzie mogą być inni, a tylko czasami  "coś" zasłania im oczy i nie są wstanie dostrzec nawet najprostrzych ludzkich spraw...


 
Tagi: pis, wildstein, telewizja, owsiak, moherowe berety


2006-12-20 10:54
 Oceń wpis
   
Hollywood nie widzial tylu aparatów fotograficznych i mikrofonów wyciągnietych w stronę jednego człowieka, co w mieście nad Wisłą. Tym człowiekiem był wczoraj Marcinkiewicz.
Odmówił premierowi powrotu do rządu (bo wlasciwie na jakie stanowisko? juz był premierem, to co ma miałby być teraz ministrem??), teraz może będzie menadżerem w spółce Skarbu Państwa, musi tylko dobrze liste przeczytać i  się zastanowić i wybrać....
Ale przeciez, po co szukać, skoro 10 stycznia fotelik w NBP się zwalnia...Po pierwsze, nikogo nie będzie trzeba zwalniać, a po drugie, funkcja wielce prestiżowa...tyle tylko, że wypadałoby się na finansach troszeczkę znać. Chociaż...od czego są doradcy prezesa NBP?
Wszyscy szukają miejsca dla Marcinkiewicza...
A ja myśle, że dla niego samego jest, to co najmniej żenująca sytuacja...
Tagi: polityka, marcinkiewicz


2006-12-19 15:01
 Oceń wpis
   
Daleki jestem od sprzyjania stacji TVN, czy jakimś partiom politycznym. Jednak to, co się dzieje na linii TVN - politycy około-koalicyjni trudno przejść obojetnie. Poniżej przedstawiam własny scenariuszy toczącej się wojny...
Od dawna było wiadomo, że TVN nie szczególnie lubi Radio Maryja. Dopóki stacja ta nie stała się tubą propagandową pewnej parti kierowanej przez braci, jakoś większości, to nie przeszkadzało. Sytuacja radykalnie się zmieniła po wyborach. Co mógł zrobić TVN? Mógł pojednać się z braćmi i wręczyć - na wzór pewnych czasopism - nagrodę człowieka roku obu braciom lub coś podobnego... TVN wybrał jednak inną drogę. Był tak pewny siebie, że szybko doczekał się pierwszego starcia z politykami...
Ktoś wypatrzył w prywatnej telewizji Subotića, który co dzień rano odbijał kartę w fabryce TVN-u. Po 8 godzinach pracy wracał tą samą drogą, wsiadał do służbowego Volvo czy innego auta i jechał do domu. Strzał był celny, ale wykonanie....beznadziejne (pomyłka ze zdjęciami i osob itd). TVN nie mógł zamieść przeszlości Subotića pod dywan. Co zrobił? Przesunął go na inne stanowisko. Dlaczego nie zwolnił? Duże prywatne firmy doskonale wiedzą o co chodzi. Firma, która zatrudnia byłych agentów, wojskowych, milicjantów/policjantów, czy z późniejszych okresów: sweterkowców, gromowców czy nawet pampersowców wie, że takich ludzi nie wywala się ot, tak sobie na bruk. Ich wiedza, a przede wszystkim znajomości są bardzo wysoko cenione. Poza tym, każdy by chciał posiadać pewną polisę na dożycie... Wracajmy jednak do wojny....
Odpowiedź TVN-u przyszła po kilku miesiacach. "Taśmy prawdy" mocno zabolały koalicję.
Jaka byla odpowiedź polityków? Za sprawą pana Wrzodaka dowiedzieliśmy się, że pierwszą emisję akcji TVN-u bada prokuratura...
Odpowiedź TVN-u była błyskawiczna. Pomocna okazała się sprawa pani Anety, a przede wszystkim postać "tajemniczej pani", dzięki której sprawa molestowania nabrała większych rumieńców i znacznego przyspieszenia...
Jak widać sprawa jest coraz poważniejsza. Strony wytaczają coraz cięższe armaty. Na razie więcej z tego huku i dymu, ale nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z regularną wojną pozycyjną. Na jak długo stronom wystarczy kul? Trudno powiedzieć. Ja mam tylko nadzieję, że jedna ze stron nie sięgnie po prawne rozwiązania i nie wykorzysta do swoich celów KRRiT...
Nasza młoda demokracja, z takim trudem wywalczona, z pewnością tego by już nie wytrzymała...
Tagi: polityka, gospodarka, media


2006-12-01 15:53
 Oceń wpis
   
Wiem, troche pozno o tym pisze, ale lepiej późno niż wcale.
Pamietam, ze bedac smarkaczem po raz pierwszy na czarno-bialym ekranie telewizora ogladalem Nóż w wodzie. Coś fascynującego było i jest w tym filmie. Nawet jesli jakis debil telewizyjny zdecyduje o pokolorowaniu tego filmu, to ja nadal bede siedzial jak zaczarowany przed ekranem...Czy film bylby taki bez Leona? Pewnie nie...
Takie postaci jak wlasnie Leon przypominaja mi opowiesci o innych niezyjacych juz aktorach, majacych w sobie pewien magnetyzm. Do dzis znana jest historyjka jak Maklakiewicz z kapela cyganska chodzil po dworcu centralnym. Kilka dni pozniej juz nie zyl...I to, ze jego najblizszy przyjaciel Himilsbach nie mogac sie pogodzic z jego smiercia, nawet przez kilka dni po pogrzebie wciaz dzwonil do jego matki pytajac swoim charakterystycznym glosem: Zastalem Zdziska? 
Dla mnie Leon, Zdzisiek i Janek wciaz zyją i mają się dobrze !


2006-11-24 11:50
 Oceń wpis
   
Resort edukacji z programów pomocowych Unii Europejskiej ma do wydania niecałe 3 mld zł (2004-2006). Teraz się dowiadujemy, że już kolejny przetarg na komputery do szkół nie wypali w tym roku, choć był już ogłoszony 3 miesiące temu itd. Do tej pory resort wydał jakieś 700 mln zł, ale raczej nie za kadencji pana Giertycha....
Przetarg na specjalistyczne komputery dla niewidomych dzieci nie rozstrzygnięty, na nowo rozpisany (pewnie nie ten wygral co mial wygrac), 5 tys. pracowni komputerowych również czeka na komputery...i się pewnie nie doczeka. Dlaczego w tym kraju na stanowiska ministerialne wybiera sie osoby, ktore nie potrafią kierowac wlasnym podwórkiem? Oczywiście Giertycha pełno w TV, bo jest zajęty progamem: jak w szkole ma być bezpiecznie...co za pech, że akurat za jego kadencji tyle złych rzeczy musialo sie wydarzyć w szkolach. Ten Pan potrafi się zająć tylko jedną sprawą olewając drugą....A moze łatwiej sie wypromować w tej pierwszej sprawie niż wprowadzać światło nowoczesnej edukacji do szkół? I tu chyba sięgnęliśmy istoty rzeczy.... Pewnie Pan minister uważa, że własciwie nauczanie dzieci można prowadzić przy liczydle i świecach (skoro wcześniej można było, to dlaczego nie teraz?) ...Podobnie już jeden Pan przed nim myślał, uważając, że wystarczy jak Polacy znają podstawy języka i ewentualnie dodawanie i odejmowanie, bo przecież do cieżkiej pracy to im w zupełności wystarczy...
Pan minister nie musi się obawiać o edukację własnych dzieci..jego stać na dobre szkoły. Teraz jest zajęty "bezpieczeństwem w szkołach", bo przecież na tym można większy kapitał polityczny zbić niż na zwykłej solidnej pracy u podstaw...

Tagi: polityka, edukacja



Archiwum
 
Rok 2010
 
Rok 2008
maj
 
Rok 2007
 
Rok 2006

Kategorie
 
Ogólne
 

O mnie
 
Marek Knitter jest dziennikarzem ekonomicznym. Obecnie pracuje w portalu Money.pl.

Najnowsze komentarze
 
2012-12-14 16:28
windykator_ do wpisu:
Chalupec musi odejść !
Co prawda nie jestem napoleonem, ale gdy mam wizję windykacyjną (moja branża) to też ze 3-4[...]
 
2011-05-21 06:27
lokaty. do wpisu:
Owsiak kontra Wildstein
A teraz chyba znów PiS wygra wybory. Tak to jest - rządzenie - przerwa - rządzenie.
 
2011-05-14 08:39
fundusze. do wpisu:
Blogomania z przymrużeniem oka
Blogi to fajna rzecz, niech sobie będą i te liche, dajmy szansę każdemu.